[35] II TOM TRYLOGII CZASU - ,,BŁĘKIT SZAFIRU'' / RECENZJA


Tytuł: ,,Błękit Szafiru''

Autor: Kerstin Gier


Cykl: Trylogia Czasu


Wydawnictwo: Media Rodzina


Data wydania: 13 wrzesień 2017 r.


Ilość Stron: 368 




 ,,Kruk na skrzydłach z rubinu niesiony, między światami brzmi umarłych muzyka, siły jeszcze nie poznał i nie zna też ceny, moc głowę podnosi i krąg się zamyka.''


 Gwendolyn Shepherd to Rubin - ostatnia z dwanaściorga podróżników w czasie. Choć trafiła pod opiekę tajnej organizacji, Strażnicy traktują ją z wrogością i wręcz uważają za szpiega. Gwen nie może ufać nikomu, a tymczasem czekają na nią coraz trudniejsze misje. W boleśnie krótkim czasie musi opanować całą masę rzeczy, które mają jej umożliwić przetrwanie w przeszłości. Zwłaszcza że hrabia de Saint Germain najchętniej by ją udusił przy filiżance herbatki, a nieziemsko przystojny Gideon raz ją uwodzi, a raz odtrąca. Gwen musi znaleźć sposób, by rozwikłać zagadkę chronografu bez jego pomocy.
                                                                                                                                    ~lubimyczytac.pl



Pierwszy tom Trylogii Czasu wypadł według mnie dość średnio, przez co nie mogłam zrozumieć tych wszystkich pozytywnych opinii, z którymi spotykałam się wśród innych czytelników. 
Jednak ,,Błękit Szafiru'' zaskoczył mnie pozytywnie już od pierwszej strony, czego zupełnie się nie spodziewałam!


 

Przede wszystkim bardzo dużym plusem, a zarazem ułatwieniem dla czytającego, jest kontynuowanie historii od tego samego momentu, w którym skończyła się ona w poprzedniej części. W moim przypadku na drugi tom musiałam poczekać około 2 miesięcy, a wiadomo, iż w przeciągu tego czasu można bez problemu zapomnieć nawet imion bohaterów, ponieważ często zlewają się nam one z innymi powieściami (szczególnie, jeśli nie byliśmy zachwyceni daną książką). Jednak i tutaj autorka spieszy nam z pomocą, dzięki czemu bezpośrednio w tekście znajdują się odniesienia do początku przedstawianej historii przypominające, kto jest kim, jaką rolę pełni każda postać, co jest celem ich działań i wiele innych. Jakby tego było mało, na końcu książki znajduje się spis bohaterów z podziałem na kategorie: przeszłość, rodzinę Montrose i tak dalej. 

Sama fabuła wydaje się tutaj o wiele ciekawsza niż poprzednio. Mamy mnóstwo akcji, która nie zwalnia ani na moment, a tekst czyta się błyskawicznie. Oczywiście nie obejdzie się bez jakichkolwiek minusów, aczkolwiek postacie zawsze pozostawią co nie co do życzenia.
Tym razem Gwen na szczęście poszła po rozum do głowy i choć miała swoje gorsze momenty, to przyznam, że nawet ją polubiłam. Jednak Charlotta....Proszę, niech ktoś zajmie się tym małym potworem i zabierze jej prawo głosu! 🔫 Nawet Gideon, mimo iż również irytujący, miewa jakiekolwiek przebłyski normalności. Za to ją można spokojnie wpisać na listę najbardziej znienawidzonych postaci w dziejach. 



 ,,Zmarłych się nie boję. W odróżnieniu od żywych ludzi, jak wiem z doświadczenia, nie mogą nic człowiekowi zrobić.''





Natomiast rzeczą najważniejszą według mnie w tej książce jest humor, który szczerze z całego serca uwielbiam! Wszystkie zabawne anegdoty i żarty wplecione w dialogi, śmieszne sceny urozmaicające fabułę, podczas których miałam wielkiego banana na twarzy, były po prostu świetne! Ci, co jeszcze nie sięgnęli po ,,Błękit Szafiru'', będą mieli tutaj miłą niespodziankę w postaci Xemeriusa, którego nie da się z miejsca nie polubić.

Warto także wspomnieć, iż czytając ,,Czerwień Rubinu'' miałam wrażenie, że mało które wydarzenia trzymają się kupy. Wiele rzeczy było niezrozumiałych lub może raczej niezbyt jasno przedstawionych, lecz tutaj to uczucie całkiem zniknęło. Świat zaczął nareszcie przypominać konstruktywnie zbudowaną rzeczywistość, dzięki czemu mam wielką ochotę zabrać się za kolejną, już niestety ostatnią część Trylogii Czasu.





Zatem, jeśli tak jak ja nie byliście w pełni zadowoleni z pierwszego tomu tej trylogii, warto się przemęczyć, by móc sięgnąć po drugą część, która jest naprawdę bardzo, bardzo dobra.


Ocena - 7/10 
_____________________________________________________________________

Za książkę w nowym, pięknym wydaniu dziękuję serdecznie wydawnictwu
 

[34] 3 TOM ,,MMA FIGHTER. PRZEBACZENIE'' [RECENZJA] - ZESTAWIENIE WSZYSTKICH CZĘŚCI TRYLOGII



Uff...
Czy Wy widzicie te boskie okładki?

Była recenzja pierwszej i drugiej części ,,MMA Fighter'', zatem czas na trzecią! 




 Tytuł: ,,MMA Fighter. Przebaczenie''

Autor: VI Keeland

Cykl: MMA Fighter (tom 3)

Wydawnictwo: Kobiece

Data wydania: 2017 (przybliżona)

Ilość Stron: 384 





 Podobno jeżeli facet jest szarmancki w towarzystwie, to w sypialni wychodzi z niego prawdziwy ogier. Jax Knight, wysportowany zawodnik MMA, jest tego doskonałym przykładem. Publicznie jawi się jako kulturalny mężczyzna o ujmującym stylu bycia. Jednak w łóżku pokazuje prawdziwą naturę – nieszczędzącego sprośności playboya.

Lily St. Claire to córka legendarnego zawodnika „Sainta”. Młoda kobieta doskonale wie jak dominujący i zaborczy są to mężczyźni, gdyż sama prowadzi sieć klubów MMA. Choć zdaje sobie sprawę, że powinna trzymać Jaksa na odległość, nie jest w stanie przejść obok niego obojętnie. Ten oszałamiająco przystojny i świetnie wychowany absolwent prestiżowej uczelni przyciągnął jej uwagę od pierwszej chwili. Czyżby był inny niż wszyscy?

Czy powinna chodzić na randki tuż po trudnym rozstaniu?

Czy jej były facet tak po prostu się na to zgodzi? 
                                                                             ~lubimyczytac.pl 


 ,,Na mężczyznę są tylko dwa sposoby. Wybacz mu lub zapomnij o nim. Jeśli nie potrafisz zrobić tego drugiego, to musisz mu wybaczyć, bo już skradł twoje serce.''



Po przeczytaniu całej trylogii pojawia się zestawienie wszystkich wad i zalet każdej z książek VI Keeland. Widzimy wtedy, jak historia, którą stworzyła autorka, stopniowo dojrzewa na kartach powieści. Lily będąca córką słynnego zawodnika Sainta po śmierci ojca razem z jego przyjacielem przejmuje kierownictwo nad siecią siłowni założoną jeszcze za życia mężczyzny. Tymczasem syn senatora Jax Knight w celu ucieczki od ostatnio nawarstwiających się kłopotów przybywa do Nowego Jorku, by oddać się swojej pasji do walk i boksu. Obie te postacie zostały przedstawione z precyzyjnie wyważonymi cechami charakteru. Nie mamy tutaj do czynienia z wyidealizowanymi lalkami, które broń Boże nie posiadają żadnych wad, ani z ludźmi po wielkich i bardzo bolesnych przejściach rzutującymi na ich obecnym zachowaniu. Każda z nich jest inteligentna, nie traci zdrowego rozsądku i nie rzuca się na partnera przy pierwszej okazji, byleby tylko czytelnik jak najszybciej dostał pikantne sceny z ich udziałem. Wszystko dzieje się krok po kroku i rozwiązuje dopiero w odpowiednim momencie. 


Oprócz naszego centralnego obiektu zainteresowania mamy również dobrze rozwinięte wątki poboczne: czy to relacji Jacksona z rodzicami, Joego z Lily, natarczywego Cadena, czy nawet homoseksualnego przyjaciela Lily - Reeda (którego swoją drogą uwielbiam). Wszystko to otoczone jest lekką dawką humoru, dającymi do myślenia spostrzeżeniami bohaterów, a przede wszystkim intrygującym oraz ciekawym swego zakończenia romansem przystojnego Knighta i jego uroczej wybranki. Ani razu nie miałam wrażenia, iż pewnych scen jest za dużo, że główne postacie zaczynają działać mi na nerwy lub w książce dzieje się coś totalnie nierealnego bądź niezgodnego fabularnie. Powiedziałabym raczej, że naprawdę nie znalazłam tutaj żadnych minusów czy rzeczy, do których mogłabym się przyczepić.



Co więcej, ,,Przebaczenie'' jest świetnym finałem dla historii nie tylko Jaxa, ale również Nica oraz Vince'a, których oczywiście spotykamy także i w 3 tomie. Patrząc z perspektywy czasu, uświadomiłam sobie, że faktycznie dość mocno zżyłam się z tymi postaciami i choć z jednej strony chciałabym jeszcze poczytać o ich dalszej przyszłości, to z drugiej jestem zadowolona, że zakończono tę historię właśnie w tym miejscu.



A jak to się ma do poprzednich części?
Która z nich była najgorsza, a która najlepsza?
 

  
Przede wszystkim jeśli ktoś chciałby przeczytać oddzielną recenzję ,,Walki'' i ,,Szansy'' , to proszę, kliknijcie w link poniżej ↓

,,Walka'' - RECENZJA
,,Szansa'' -  RECENZJA


 Mówiąc skrótowo:

 Pierwsza część ,,MMA. Fighter" była według mnie dobra, ale aż tak bardzo mnie nie zaskoczyła.
 ,,Szansa" okazała się od niej dużo ciekawsza, choć również miała swoje wady. 
Natomiast ,,Przebaczenie" będąca trzecim i ostatnim tomem tej trylogii, wypadła bezkonkurencyjnie najlepiej ze wszystkich.





Przekładając to na oceny, mój ranking wyglądałby następująco:

1. ,,Przebaczenie'' - 8/10 ★
2. ,,Szansa'' - 7/10
3. ,,Walka'' - 6/10


Zatem każdy kolejny tom pokazywał się z coraz to lepszej strony (oczywiście według mnie), a zainteresowanie następnymi wydarzeniami stawało się coraz większe.


Czy można czytać te książki bez zachowania chronologii?

 
W recenzji ,,Szansy'' napisałam Wam, że owszem nie ma konieczności zaznajamiania się z 1 tomem, gdyż robiąc mały przeskok do przeszłości Nica, będziemy czytać ,,Walkę'' jako prequel historii o Vincie, więc moim zdaniem kolejność czytania może być dowolna.
Jednak po skończeniu całej trylogii widzę, że przede wszystkim ,,Przebaczenia'' nie powinniśmy czytać bez znajomości poprzednich dwóch części, a największą frajdę zapewni nam trzymanie się ustalonej chronologii.   
 

A więc podsumowując:

Ze swojej strony mogę Wam szczerze polecić całą trylogię VI Keeland, która z każdym kolejnym tomem robi się coraz ciekawsza.
Jeśli nie spodoba Wam się pierwsza część - nie zrażajcie się i spróbujcie z kolejnymi.
A nóż któryś z okładkowych panów przypadnie Wam do gustu bardziej od swojego poprzednika :D
 

[33] ,,DANCE, SING, LOVE - MIŁOSNY UKŁAD'' [RECENZJA]




Tytuł: ,,Dance, Sing, Love. Miłosny Układ.''

Cykl: ,,Dance, Sing, Love'' [Tom 1]

Autor: Layla Wheldon

Wydawnictwo: Editio

Data wydania: 17 sierpnia 2017 r.

Ilość Stron: 528

OD NAJGORSZEJ DO NAJLEPSZEJ - RANKING KSIĄŻEK COLLEEN HOOVER



Myślę, że większość z Was ma już za sobą przygodę z chociażby jedną książką autorstwa Colleen Hoover, która nie bez powodu podbiła serca rzeszy czytelników. 

Jeśli nie to uwierzcie - czas nadrobić zaległości!

Oczywiście każdy ma swoje zdanie i z gustami nie będziemy tutaj dyskutować, jednak chciałabym podzielić się z Wami moją własną opinią na temat poszczególnych powieści tej autorki, które zostały uporządkowane od tej najgorszej (według mnie) do książki będącej moim absolutnym faworytem.


Gotowi?
No to jedziemy ↓
 




6. ,,Never Never''

 


Wspólnie wydana książka Colleen Hoover & Tarryn Fisher, która pokazała, że te dwie niesamowite kobiety nie powinny tworzyć razem. Choć początek zapowiadał się ciekawie, a fabuła przez pewien czas trzymała solidny poziom, to jej dalsze rozwinięcie, a w szczególności zakończenie rozwiały wszelkie wątpliwości co do tego, czy z tej historii może wyjść coś dobrego. 
Nie myślcie, że ,,Never Never'' jest totalnym niewypałem, bo słyszałam, że niektórym osobom się podobała, ale osobiście uważam, że autorki zbyt mocno poniosła wyobraźnia, przez co zmarnowały potencjał tej książki.  
To jedyna pozycja na liście przeczytanych przeze mnie lektur Colleen do której mam sporo zastrzeżeń.



 


5. ,,Maybe Someday'' 






Świetna, przesycona wachlarzem uczuć i emocji, którymi autorka bawi się na każdym kroku, by poruszyć czytelnika od środka. W tym przypadku bardzo fajnym dodatkiem okazała się sama muzyka - teksty piosenek pisane przez Syndey i Ridge'a istniejące równocześnie w realnym życiu dzięki czemu czytając książkę, mamy dorzucony także jej soundtrack. To historia poruszająca temat niepełnosprawności, nauki prawidłowej interpretacji własnych uczuć oraz dawania drugich szans bliskim osobom. Nie jest to najlepsza pozycja Hoover, bo według mnie pisarka posiada w zanadrzu lepsze książki, lecz ,,Maybe Someday'' jak najbardziej zasługuje na uwagę. Raczej nikt z Was nie powinien się na niej zawieść.





4. ,,Ugly Love''




,,Ugly Love'' wbiło mnie w fotel podczas czytania niektórych fragmentów. Retrospekcje przeplatane z właściwą akcją były nacechowane tak dużą dawką bólu i miłości jednocześnie, że nie sposób było się przy nich nie rozkleić. Należy również nadmienić, iż jest to jedna z nielicznych historii, w których główna bohaterka ani trochę mnie nie denerwowała. Tate została wykreowana na postać właściwie spełniającą swoją rolę: kierującą się głosem swojego serca, równocześnie nie tracąc po drodze zdrowego rozsądku. Z drugiej strony już nawet nie pamiętam dokładnie dlaczego, ale przeszkadzały mi tutaj sceny łóżkowe, które w jakiś sposób były dla mnie męczące. Jednak bez względu na wszelkie minusy z całą pewnością książka kryje za sobą piękną, choć bardzo bolesną historię.






3. ,,Confess''






Pierwszym co rzuca się tutaj w oczy są niesamowite wizerunki obrazów namalowanych przez Owena, które kryją za sobą bardzo osobiste przeżycia innych ludzi. Sam pomysł na wykorzystanie go w tej książce był strzałem w dziesiątkę. Nawet gdybym chciała, nie miałabym do czego się przyczepić , bo według mnie wszystko zostało tutaj idealnie wyważone włącznie z zakończeniem, które raczej na długo pozostanie w mojej głowie. Niezwykła opowieść będąca dowodem na to, że Colleen jest wciąż w świetnej formie do tworzenia coraz to lepszych historii.







 2. ,,November 9''





Dużym plusem który wyróżnia tę powieść na tle innych jest fakt, iż mamy tutaj metaforycznie, a zarazem dosłownie mówiąc książkę w książce. Rozdziały są podzielone na te opisywane przez Fallon oraz przez Bena. Jak się okazuje, te ukazywane z perspektywy chłopaka stanowią jego własną pracę, która w sam raz wplotła się w całość, uzupełniając historię o potrzebne szczegóły. Na pierwszej stronie ,,November 9'' widnieje cytat Bena Jamesa Kesslera i może tylko ja byłam tak mało spostrzegawcza, ale dopiero po jego osobistym przedstawieniu się, zdałam sobie sprawę, że cytat gościa z książki, którą właśnie czytam, wzięłam za tekst jakiegoś znanego poety/pisarza/kogokolwiek popularnego. 
Nietuzinkowa, zaskakująca książka, z której posiadania cieszę się bardziej niż przypuszczałam. Miałam względem niej spore oczekiwania i ani trochę mnie nie zawiodła.





  1. ,,Hopeless''

  


Była to pierwsza książka Hoover jaką dorwałam w swoje łapki i ostatnia, którą tak bardzo pokochałam. Nie jestem pewna, czy to ze względu na spory sentyment w stosunku do niej, czy przez coś jeszcze innego, ale ta historia do tej pory odbija się echem w mojej głowie. Już na samym początku podczas czytania ,,Hopeless'' podświadomie czułam, że trafiłam na lekturę w sam raz dla siebie. Od zawsze powtarzam, iż Colleen jest mistrzynią gry na emocjach czytelnika, a wydarzenia przedstawiane w jej książkach odbijają się na człowieku, pozostawiając po sobie uczucie wyobcowania, zagubienia, a równocześnie zachwytu nad poznaną historią. Dokładnie takie doznania towarzyszyły mi po przeczytaniu ,,Hopeless'. Byłam wstrząśnięta i urzeczona jednocześnie. A za to właśnie uwielbiam tę autorkę - za jej talent do tworzenia wewnętrznego chaosu w czytelniczej duszy.










Jeśli chodzi o ,,Losing Hope'' to traktuję tę kontynuację jako jedną całość razem z ,,Hopeless''. Według mnie były na identycznym poziomie, a drugi tom stanowi po prostu świetne uzupełnienie pierwszego.











|A jaka jest najlepsza i najgorsza przeczytana przez Was książka Colleen Hoover? Jak wyglądałby Wasz ranking tych 6 tytułów?|

[32] TRYLOGIA CZASU CZ.1 - ,,CZERWIEŃ RUBINU''




Tytuł: ,,Czerwień Rubinu''

Autor: Kerstin Gier

Wydawnictwo: Media Rodzina

Data wydania:  24 maja 2017 r.

Ilość stron: 344



,,To bardzo osobliwe gościć swoje wnuki nim się jeszcze ma dzieci.''


Trylogia, której ,,Czerwień Rubinu'' stanowi pierwszy tom, nie bez powodu nazywana jest trylogią czasu. Historia Gwendolyn zabierze nas do świata, w którym podróże do przeszłości są jak najbardziej możliwe. 
Jednak niestety zarezerwowane tylko dla wybranych.


 Gwen Shepherd jest członkiem dość nietypowej rodziny, w której poszczególne osoby dziedziczą gen umożliwiający podróże w czasie uaktywniający się między szesnastym a siedemnastym rokiem życia. Ostatnią spadkobierczynią tego niecodziennego talentu miała być jej kuzynka Charlotta przygotowywana od lat do funkcjonowania w poprzednich epokach. Mimo to okazuje się, iż zamiast wyszkolonej dziewczyny to Gwendolyn odbywa swój pierwszy epizod przenoszący ją do ubiegłych lat, co momentalnie zmienia jej dotychczasowe życie. 


Długo zastanawiałam się, co dokładnie mogłabym Wam napisać o tej książce, by przypadkiem nie zdradzić nawet najmniejszych szczegółów. Być może również w Waszym przypadku odkrywanie tych drobnych elementów okaże się zbawienne, ponieważ gdyby nie ciekawość względem konstrukcji świata przedstawionego i tego, na jakiej zasadzie działają tutejsze podróże w czasie, cała reszta (z mojego punktu widzenia) nie wyglądałaby zbyt zachwycająco.
Ale po kolei.

Książka rozpoczyna się nieco dziwnie, lecz zachęcająco, a wraz z kolejnymi stronami możemy zauważyć, że nie napotykamy na żadną trudność w czytaniu. Jednak mi osobiście zaczęła tutaj przeszkadzać główna bohaterka. Nie myślcie sobie, że mamy do czynienia z naprawdę denerwującym typem dziewczyny, która będzie nas wyprowadzać z równowagi na każdym kroku, ale Gwen bywa momentami kimś w stylu irytującej fajtłapy, że tak się wyrażę. Mimo świadomości, iż powinna jak najszybciej poinformować własną matkę o swojej pierwszej podróży w czasie, leci z tym do przyjaciółki, która jako jedyna mająca głowę na karku musi błagać ją, by ta zdołała przyznać się rodzicielce do rzeczy i tak będącej w ich rodzinie czymś normalnym. Ponadto śmieszy mnie trochę fakt, że Leslie (przyjaciółka Gwen) interesuje się owymi przeskokami w czasie bardziej niż sama podróżniczka, przez co trudno jest jej później zrozumieć nawet proste sprawy.
Natomiast z drugiej strony fabuła została skonstruowana w taki sposób, aby czytelnik nie mógł połapać się od razu w tym, co się dzieje i w tym przypadku nie stanowi to bynajmniej zalety powieści. Łatwo jest się tu pogubić, a gdy w końcu teoretycznie rozumiemy w jaki sposób to wszystko funkcjonuje, uświadamiamy sobie, że fabuła nie jest wcale zachwycająca, a wręcz lekko przekombinowana. 


Mamy tutaj wątek miłosny, który na szczęście nie przyćmiewa najważniejszego (za co duży plus) oraz solidną dawkę humoru. Niektóre dialogi i teksty bohaterów są przekomiczne, zwłaszcza scena, w której Gwen pokazuje jednemu ze szlachciców z przeszłości telefon komórkowy robiący i zapisujący cyfrowe zdjęcia. Można sobie tylko wyobrazić, co by było, gdyby ktoś omyłkowo pozostawił w XVIII w. nowoczesnego Iphona lub dzisiejszej jakości broń maszynową. Historia naszego świata ani trochę nie pozostałaby teraz taka sama. 


Tak jak powiedziała Emilia z bloga Wilczym Tropem, być może to po prostu kwestia tego, iż książek o podobnej tematyce jest obecnie bardzo dużo i ,,Czerwień Rubinu'' nie potrafi zaskoczyć tak mocno jak kiedyś. Jestem pewna, że gdybym sięgnęła po tę książkę jeszcze 2 lata temu, zapewne uznałabym ją za naprawdę dobrą, podczas gdy na ten moment wydała mi się zwyczajnie przeciętna. Jednak mimo wszystko chętnie przeczytam kolejne tomy, by dowiedzieć się, jak zakończy się ta specyficzna, lecz posiadający swój urokliwy klimat historia. 


P.S. Dodam tylko, iż powyższa powieść zbiera na ogół pochlebne opinie, więc jest spore prawdopodobieństwo, że przypadnie Wam do gustu bardziej niż mi. Zatem tak czy siak, warto sięgnąć i wyrobić sobie o niej własne zdanie.

P.P.S. Wydawnictwo wykonało kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o nowe wydanie książki! Twarda okładka prezentuje się świetnie :D

,,Co było gorsze? Zwariować czy naprawdę podróżować w czasie? Chyba to drugie, pomyślałam. Na to pierwsze pewnie można brać jakieś tabletki.''

Napiszcie koniecznie, jakie Wy macie zdanie na temat ,,Czerwieni Rubinu'' oraz która wersja okładki podoba Wam się bardziej: starsza czy nowsza?


Ocena - 5,5/10 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję bardzo

[31] ,,MILION ODSŁON TASH'' - RECENZJA [PRZEDPREMIEROWO]




Tytuł: ,,Milion Odsłon Tash''



Autor: Kathryn Ormsbee



Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte



Data wydania: 16 sierpnia 2017 r.









 Natasha, zwana Tash, to prawdziwa fangirl. Uwielbia czytać, a jej ukochany pisarz to Lew Tołstoj. Jej pokój wypełniają cytaty z jego książek i plakaty.

Jest też vlogerką. Na jednym ze swoich kanałów na podstawie „Anny Kareniny” Tołstoja tworzy wraz z paczką przyjaciół serial internetowy „Nieszczęśliwe rodziny”.

Pewnego dnia Tash nie może uwierzyć własnym oczom: liczba subskrybentów jej kanału na YouTubie rośnie w błyskawicznym tempie. I zaczyna się: GIF-y, fanarty, szaleństwo na Twitterze, ciągły przyrost followersów… Pisze do niej nawet Thom Causer, jeden z najseksowniejszych youtuberów, prosząc o numer telefonu, bo chce ją lepiej poznać. Nominacja do najważniejszej nagrody vlogerów staje się dla niej ukoronowaniem ciężkiej pracy.

Jednak wraz z rosnącą liczbą odsłon swojego kanału dziewczyna poznaje też samą siebie. Czy znajdzie odwagę na miłość w realu? Czy razem z przyjaciółmi udźwignie ciężar sławy?

Oto utrzymana w duchu „Fangirl” oraz „Girl Online” opowieść o internetowej sławie, vlogowaniu i życiu, które zna każdy nastolatek. „Milion odsłon Tash” to powieść wypełniona humorem i celnymi spostrzeżeniami dotyczącymi dorastania, którą pokochasz od pierwszej strony i będzie to miłość z wzajemnością.

                                                                                                                                                  ~ lubimyczytac.pl



,,Nie należy bać się zmian, ponieważ zmiany przypominają ci, że żyjesz, że w twoim życiu coś się dzieje.''



Tash to młoda reżyserka amatorskiego serialu ,,Nieszczęśliwe rodziny'', opartego na podstawie powieści Lwa Tołstoja. Pojawiające się na YouTubie nowe odcinki zostają pewnego razu skomplementowane przez popularną vlogerkę, dzięki czemu liczba subskrybentów jej grupy filmowej momentalnie wzrasta. Wraz z pozostałymi ośmioma członkami Nowalijek dziewczyna powoli wchodzi w świat internetowej sławy, która oprócz setek fanów i schlebiających komentarzy, niesie za sobą również tę mniej przyjemną stronę działalności publicznej.


Chyba każdy z nas zastanawiał się kiedyś, jakby to było prowadzić własny kanał na YouTubie, starając się wybić na wyższe szczeble popularności. Wbrew wszelkiemu przekonaniu większość z Was, która czyta ten post, jest obecnie właścicielem bloga, konta na Instagramie bądź innego portalu społecznościowego, gdzie afiszuje się ze swoimi zainteresowaniami. W takim przypadku ,,Milion Odsłon Tash'' będzie książką, z którą z łatwością się utożsamicie. 


Zaczynając od samego pomysłu na fabułę muszę przyznać, iż uwielbiam obserwować kulisy powstawania jakichkolwiek form sztuki. Widzimy, jak wiele czasu, kreatywności oraz zaangażowania wymaga nie tylko praca vlogera, ale równocześnie produkcja serialu. Wraz z narastającą sławą naszym bohaterom napływa coraz więcej obowiązków względem fanów, a także nauki odpowiedniego przyjmowania krytyki i hejtu. Każdy z tych aspektów składa się na budujący fajną atmosferę klimat, dzięki któremu dość szybko przeskakujemy przez następne strony książki. Jednak żeby nie wydało Wam się to nudne, normalne, codzienne życie postaci stoi na równi z ich 'dodatkową pracą', co oznacza, że możemy poznać ich bliżej również poza planem.


,,Ludzie w dzisiejszych czasach uwielbiają snuć wizje nadchodzącej apokalipsy i rozważać różne wersje naszego ostatecznego kresu: wojna nuklearna, epidemia zombie czy inwazja z kosmosu. Ja jednak sądzę, że nasz koniec nastąpi pewnego całkiem zwyczajnego dnia, kiedy wszyscy przestaną się zastanawiać nad tym, dlaczego osoby w ich otoczeniu zachowują się tak, a nie inaczej, kiedy wszyscy pozamykają się w swoich czterech ścianach i zgniją w samotności.''






W tej kwestii chciałabym zwrócić uwagę na jedną rzecz.
Tash bywa momentami irytująca.
 Jej przyjaciele nieraz nie zachowują tak, jak powinni.
 W ich domach zdarzają się kłótnie, głupie fochy i wspólne utarcia bez powodu.
 I chociaż w pierwszej kolejności myślałam sobie: ''Jak ona mnie denerwuje! Czy naprawdę jest aż taką idiotką, żeby zachowywać się w ten sposób?'', później zrozumiałam, że to jeden z największych plusów tej książki. Bohaterowie jak i ich dialogi są bardzo autentyczni, autorka nie serwuje nam kolejnych porcji wyidealizowanych od stóp do głów nieistniejących ludzi, tylko przedstawia realną wersję młodych osób popełniających błędy, nie będących zawsze takimi, jakimi chcielibyśmy ich oglądać. Naturalność wyborów oraz podejmowanych decyzji czyni tę lekturę inną od reszty młodzieżówek dostępnych obecnie na rynku. Ponadto podoba mi się tutaj poruszenie bardzo mało powszechnego tematu, a mianowicie aseksualizmu. Nie mogę Wam zdradzić szczegółów fabuły, zatem powiem tylko, że osobiście cieszę się, że w przyjemny i prosty sposób wspomina się w książkach o rzeczach, które przeważnie stanowią społecznościowe tabu. 


 ,,Milion Odsłon Tash'' to lekka w czytaniu i odbiorze historia, która między wierszami kryje niejedną uwagę wartą głębszego zastanowienia. Barwna, z charakternymi postaciami z pewnością wypełni Wasz czas w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jeżeli sami udzielacie się w jakikolwiek sposób w internecie, zżyjecie się z tą książką na tyle, by móc utożsamić się z opisywanymi tu wydarzeniami.
I przy okazji przekonacie się do Tołstoja ;)


,,Jeśli chcesz szansy na szczęście, trwaj. Tak, życie potrafi dokopać, ale dopóki żyjesz, masz szansę na szczęście.'' 


Ocena - 7/10 



Za możliwość przeczytania książki przedpremierowo dziękuję 

 

AUTORKA ,,TWIERDZY KIMERYDU'' O SOBIE I SWOJEJ TWÓRCZOŚCI - WYWIAD Z MAGDALENĄ PIORUŃSKĄ




Jestem pewna, że ci, którzy nie czytali jeszcze ,,Twierdzy Kimerydu'', wiedzą o co się rozchodzi. Na Instagramie nie trudno natknąć się na tę książkę, a co za tym idzie, bardzo pochlebne opinie.
I słusznie, jest co chwalić.
Oryginalny pomysł na fabułę oraz piękne grafiki z bohaterami przyciągają już od pierwszej chwili.
Co więcej, lektura może poszczycić się przesympatyczną autorką, z którą miałam okazję przeprowadzić mały wywiad.

Chętni poznania bliżej pani Magdaleny Pioruńskiej?
 Zjedźcie na dół i zerknijcie na naszą rozmowę ⬇




                       
   
                        Kilka słów o autorce
 
 twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Sama też próbuje swoich sił w roli nauczyciela kreatywnego pisania. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."







➡    Z tworzeniem literatury fantasy miała Pani styczność jako współautorka zbioru trzydziestu trzech opowiadań zatytuowanych ,,Dziedzictwo Gwiazd", jednak ,,Twierdza Kimerydu" to Pani pierwsza, samodzielna powieść tego gatunku. Dlaczego akurat fantastyka?


✎  Miałam też styczność przy kilku innych okazjach. ;) No cóż, myślę, że najlepiej czuję się w tym gatunku, ponieważ mogę puścić wodze fantazji. Poza tym tworzenie nowego świata od podstaw daje autorowi pełną wolność w wymyślaniu jego zasad i kreowaniu postaw bohaterów oraz głównej osi konfliktu. Próbowałam swoich sił w wielu różnych gatunkach literackich, ale fantastyka najbardziej przypadła mi do gustu. Mam bardzo bujną, barwną wyobraźnię. Mocno interesuję się również psychologią i rozwojem osobistym. Na studiach z kreatywnego pisania szczególnie zainteresowały mnie warsztaty tworzenia postaci, a w fantastyce mogę sobie pozwolić na dalej posunięte eksperymenty z ludzką psychiką i raczej unikam przy tym zarzutu, że tworzę nieprawdopodobne postacie.

 
➡   Czyli widzę, że mamy ze sobą coś wspólnego. Ja również w dużej mierze interesuję się psychologią i w żadnym wypadku zarzut dotyczący tworzenia przez Panią nieprawdopodobnych postaci nie wchodziłby w grę. Tak jak mówią, ludzka psychika pozostaje niezbadana.
 

✎  Zgadzam się, choć musisz przyznać, że przywykliśmy do powielania schematów w literaturze i również w filmie. A ludzka psychika to bardzo złożona rzecz. Nie da się dopasować człowieka pod schemat. W zależności od okoliczności i nastrojów podejmujemy różne decyzje. Czasem ich żałujemy, czasem w milczeniu godzimy się z ich konsekwencjami. Myślę, że najtrudniej jest spojrzeć prawdzie prosto w oczy. Lepiej za mocno się nie zastanawiać, co nami konkretnie kierowało, lepiej zrzucić odpowiedzialność na kogoś innego... Jesteśmy leniwi, uciekamy przed odpowiedzialnością, a to przecież najprostsza droga do przekazania naszego życiowego steru w cudze ręce. A na czym w końcu polega wolność?


Pięknie powiedziane! W naszym przypadku można byłoby rozprawiać na ten temat godzinami, zatem powracając do głównego wątku naszej rozmowy,  muszę przyznać, że w żadnej innej książce nie spotkałam się z postaciami będącymi pół ludźmi, pół dinozaurami. Skąd taki pomysł na fabułę?

 
   Chciałam, żeby było dziwnie. Wspomniałam Ci wyżej, że głównie koncentruję się na psychologicznym podłożu zachowań moich postaci. Lubię odważne rozwiązania. Wiąże się to z moim przekonaniem, że w codziennym życiu bardzo mocno podlegamy szufladkowaniu, dajemy się zwieść pozorom. Stare przysłowie mówi jednak, że tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono. Moi bohaterowie nie mieli więc być łatwi, mili, przyjemni w odbiorze i przyjacielscy. Mieli wzbudzać w czytelniku niepokój. Tak naprawdę, jak powiedział Teobald Elasmos, liczy się tylko nasza postawa, nasze wybory w obliczu istotnych wydarzeń. To powinno nas najbardziej charakteryzować, a nie to, z kim śpimy, czy nie śpimy, jak żyjemy i kogo tym wkurwiamy bądź nie. Myślę, że jesteśmy uczeni oceniania, porównywania się do innych, ciągłego niepokoju, o to jak wypadniemy w oczach ludzi.
            Natomiast dinozaury towarzyszyły mi od najmłodszych lat. Park Jurajski był pierwszym filmem, na który poszłam do kina. Ale tak naprawdę dinozaury powróciły do mnie na wspomnianych wyżej studiach kreatywnego pisania w Krakowie. Na poetyckich warsztatach miałam stworzyć wiersz, używając tylko konkretnego zasobu słownictwa, a ponieważ nie przepadam za poezją, napisałam wtedy wiersze o Ono i jego Pani z dialogami i senną, nieprawdopodobną narracją. Ono z wyglądu przypominało właśnie drapieżnego dinozaura, chociaż nie miało płci i z założenia było niepoznawalne. Miało za to jedną cechę charakterystyczną: pomarańczowe oczy. :) 


➡  W książce poruszane są tematy takie jak homoseksualizm czy problemy z określeniem swojej tożsamości płciowej (rozdwojenie jaźni, z którym zmagał się Tuliusz). Nie bała się Pani, jak bohaterowie zostaną przez to odebrani przez czytelników?



Nie. Mówiłam już o tym w jednym z wcześniejszych wywiadów, że nie boję się kontrowersyjnych tematów, nie są też dla mnie niewygodne. Na portalu, którego jestem naczelną: Szuflada.net, mamy nawet dział poświęcony literaturze genderowej. Jak wspomniałam wyżej: dla mnie liczą się postawy, a nie orientacje seksualne, czy inne wyznaczniki podziału ludzi na dobrych i złych. Szukam prawdziwych odpowiedzi. Wiesz, myślę, że ludzie w ogóle mają wiele, ukrytych twarzy. Społeczeństwo zmusza nas do przybierania masek, powielania kłamstw.


➡   Osobiście bardzo się cieszę, że na naszym polskim rynku mamy autorów, którym niestraszne są obecnie panujące tematy tabu. Mimo odmiennych zdań wśród ludzi myślę, iż warto przyjrzeć im się z bliska choćby dlatego, że można dojść do naprawdę interesujących konkluzji na temat natury człowieka.



✎  Dla mnie to nie są tematy tabu. Może dlatego, że za mocno w nie wniknęłam i lubię po nie sięgać. Nie wiem, co mogę jeszcze dodać. Taki jest świat: pełen odcieni szarości, fioletu, zieleni, czerwieni, błękitu... Czerń i biel znajdują się na dwóch przeciwległych stronach tęczy. Cały czas będę podkreślać, że chodzi mi o tę naszą zdolność do oceny innych ludzi. Chcemy czuć się lepsi, a przez to czuć się lepiej ze sobą. Zanim zaczniesz się wypowiadać na jakiś temat, sam go dobrze poznaj i przeanalizuj. Jeśli opierasz się tylko na tym, co mówią ludzie, to tak naprawdę nic nie wiesz. 


➡  Teraz pytanie, na które nie każdy autor chce odpowiadać, ale muszę spróbować, bo zżera mnie ciekawość! Który z bohaterów jest Pani faworytem?


Taniel Mollina. :) Dlatego, że uwielbiam, kiedy moi bohaterowie sami mnie zaskakują. Tak było z Tanielem. Na początku nie podejrzewałam go o ten fantastyczny brak moralności i wręcz zwierzęcą pewność swoich umiejętności, płynącą z całkowitego zespolenia z naturą. Taniel jest silny na każdy z możliwych sposobów. Poza tym Tyrs bez Taniela jest też kimś innym niż Tyrs z Tanielem. Zauważyłaś?



➡   Zgadzam się, Taniel jest swego rodzaju nieodzownym elementem do poznania w pełni osobowości Tyrsa.


✎  Zastanawiam się, z czego to wynika. Może chodzi o to, że Taniel zmusił Tyrsa, żeby określił swoją tożsamość i tym samym już przy samym swoim urodzeniu, zaskarbił sobie jego dozgonną wdzięczność. A nic tak nie wzmacnia poczucia jego wartości, jak świadomość, że wie, kim jest i nie daje sobie wmówić, że mógłby być kimś innym. Dlatego faworyzuje najmłodszego brata, co kładzie się też cieniem na jego relacje z pozostałym rodzeństwem. W ogóle bardzo lubię wszystkie wątki, związane z rodziną Mollinów. Mają bardzo ciekawą dynamikę.


➡   Być może jeszcze nie wszyscy słyszeli, ale obecnie czekamy na kontynuację ,,Twierdzy...". Czego możemy się spodziewać w drugim tomie? Jest szansa na jakiś mały spoiler?


✎  Czemu nie. :) Myślę, że epilog pierwszej części już wiele zdradza. Po pierwsze zmieniają się główni bohaterowie, akcja toczy się dziesięć lat po zrównaniu Twiedzy Kimerydu z ziemią. Świat jest już inny. Akt sprzeciwu Teobalda Elasmosa i kontynuacja jego spuścizny przez Tyrsa i Tycjana, doprowadziły do powolnego, acz skutecznego naruszenia systemów totalitarnych. Oczywiście najbardziej ucierpiała Europa i to tam będzie toczyć się część wydarzeń w książce. Druga część pokazuje natomiast mozolne tworzenie niepodległego, afrykańskiego państwa i kształtowanie się charyzmy silnego przywódcy. Pewnie domyślasz się, kto nim będzie. Przewiduję dużo intryg politycznych, niespodziewanych zwrotów akcji, poszukiwań własnej tożsamości i oczywiście romanse. Może nawet komuś się wreszcie uda stworzyć zdrowy, funkcjonalny związek, choć tego nie obiecuję. Wrodzony cynizm może mi na to nie pozwolić.


➡    Ja w dalszym ciagu liczę na rozwój relacji Tyrsa i Anny. Ciekawi mnie, w jakim (tym razem) kierunku pójdzie ich znajomość!


✎   Aktualnie nie wiem, czy pojawi się taki kierunek. Tak, Anna wraca w drugiej części i ma też ważne zadanie do wykonania. Z Tyrsem dzieli ją jednak teraz nie tylko wyznawana ideologia, ale też dobry kawałek świata. Tyrs zaś zajmuje się tym, co umie najlepiej: budową własnego państwa. Mam też wrażenie, że on nie nadaje się do związków. Ma silną osobowość, jest też mocno skoncentrowany na sobie. Tworzenie relacji wymaga natomiast poświęcenia, otwartości, pielęgnowania więzi, tolerancji... Czy wszyscy muszą być szczęśliwi w miłości?


➡    Jeśli to ma oznaczać mocne odbiegnięcie od schematu kontynuacji książek, w których prędzej czy później dwójka potencjalnych kandydatów do związku łaczy się w parę, to nie mogła Pani trafić lepiej! W końcu dostaniemy coś innego od reszty. A skoro mowa o rzeczach wyróżniających się, przyznaję, że uwielbiam komiksy oraz wszelkie ilustracje wykonane przez Annę Niemczak! Czy w kolejnej części możemy liczyć na nieco więcej grafik umieszczonych w tekście? Nie ukrywam, że jeszcze bardziej umilały mi czytanie.



✎  Myślę, że tak, choć na wywiad o grafikach do "Twierdzy Kimerydu" powinnaś umówić się z Anią. Ja tylko wiem, że jestem tyranem i mam niekończące się wymagania, którym trudno sprostać. Ania daje sobie ze mną radę i bardzo ją za to podziwiam. ;)


➡   Abstrahując od Tyrsa i całej reszty, być może zdradzi nam Pani, jakie pozycje książkowe są Pani ulubionymi? Którego z autorów literackich mogłaby Pani nazwać swoim inspiratorem?


Staram się na nikim nie wzorować. Sklejam w całość, plączące mi się po głowie klisze kulturowe, a potem wywracam je do góry nogami. Czerpię z tego przyjemność. Jestem jak Tyrs, lubię prowokować, a potem lubię się przyglądać efektom moich prowokacji. Z natury szybko się nudzę, jestem złośliwa i niecierpliwa. Chcę wszystko na już, mam niewyczerpane zasoby energii. Wierzę w mój talent i wierzę, że to wystarczy. Aktualnie wróciłam wreszcie do intensywniejszego czytania – nie ukrywam, że za sprawą Instagrama. W ręce wpadło mi parę, interesujących pozycji. We wczesnej młodości zaczytywałam się twórczością Aleksandra Dumas, jestem szaloną fangirl "Trzech Muszkieterów". Czytam też komiksy i mangi. Na wszystko w życiu przychodzi czas, wiesz? Również na poznawanie nowych, inspirujących książek bądź też poddawanie ich w wątpliwość.



➡   A czy jest jakaś książka lub nawet seria książek, z którą zapoznała się Pani w ostatnim czasie i która wyjątkowo zapadła Pani w pamięć?


Aktualnie czytam serię Maggie Stiefvater o Kruczych Chłopcach. Jest tam kilka ciekawie zarysowanych osobowości i za nimi podążam. Poza tym podoba mi się atmosfera tych książek i subtelny, poetycki język autorki. Ostatnio czytałam też książki Tommego Wallacha: Przed końcem świata oraz Dzięki za tę podróż. Mocne, filozoficzne Young Adults i tak samo napisane  obrazowym językiem. A z innej półki polecam zbiór opowiadań serbskiej pisarki Jeleny Lengold Jarmarczny Kuglarz – to bardzo dojrzała proza kobieca, która zawiera też kilka udanych eksperymentów z narracją. 


➡    Fani Kruczego Cyklu powinni być po takiej odpowiedzi usatysfakjonowani :D Na koniec dodam, iż mam ogromną nadzieję, że ,,Twierdza Kimerydu" dotrze do jeszcze większej skali czytelników, ponieważ jak najbardziej na to zasługuje. Potocznie mówiąc, wykonała Pani kawał dobrej roboty!


  A ja mam nadzieję, że Twierdza Tytonu będzie jeszcze lepsza od pierwszej części pod względem warsztatowym i także nie zawiedzie tempem narracji, a nowi bohaterowie złamią kilka stereotypów. Dziękuję za rozmowę!


(autorką wszystkich grafik jest Ania Niemczak
Strona internetowa - aniemczak.carbonmade.com
Instagram - @anianiemczak)
_______________________________________________________________________________________________________

I ja również dziękuję bardzo 
pani Magdalenie Pioruńskiej za świetną rozmowę! 
(zresztą nie tylko tę jedyną)
Dajcie znać, jak Wam się podobało!






BOOKSTAGRAM

Najchętniej Odwiedzane Posty

SZUKAJ