[31] ,,MILION ODSŁON TASH'' - RECENZJA [PRZEDPREMIEROWO]




Tytuł: ,,Milion Odsłon Tash''



Autor: Kathryn Ormsbee



Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte



Data wydania: 16 sierpnia 2017 r.









 Natasha, zwana Tash, to prawdziwa fangirl. Uwielbia czytać, a jej ukochany pisarz to Lew Tołstoj. Jej pokój wypełniają cytaty z jego książek i plakaty.

Jest też vlogerką. Na jednym ze swoich kanałów na podstawie „Anny Kareniny” Tołstoja tworzy wraz z paczką przyjaciół serial internetowy „Nieszczęśliwe rodziny”.

Pewnego dnia Tash nie może uwierzyć własnym oczom: liczba subskrybentów jej kanału na YouTubie rośnie w błyskawicznym tempie. I zaczyna się: GIF-y, fanarty, szaleństwo na Twitterze, ciągły przyrost followersów… Pisze do niej nawet Thom Causer, jeden z najseksowniejszych youtuberów, prosząc o numer telefonu, bo chce ją lepiej poznać. Nominacja do najważniejszej nagrody vlogerów staje się dla niej ukoronowaniem ciężkiej pracy.

Jednak wraz z rosnącą liczbą odsłon swojego kanału dziewczyna poznaje też samą siebie. Czy znajdzie odwagę na miłość w realu? Czy razem z przyjaciółmi udźwignie ciężar sławy?

Oto utrzymana w duchu „Fangirl” oraz „Girl Online” opowieść o internetowej sławie, vlogowaniu i życiu, które zna każdy nastolatek. „Milion odsłon Tash” to powieść wypełniona humorem i celnymi spostrzeżeniami dotyczącymi dorastania, którą pokochasz od pierwszej strony i będzie to miłość z wzajemnością.

                                                                                                                                                  ~ lubimyczytac.pl



,,Nie należy bać się zmian, ponieważ zmiany przypominają ci, że żyjesz, że w twoim życiu coś się dzieje.''



Tash to młoda reżyserka amatorskiego serialu ,,Nieszczęśliwe rodziny'', opartego na podstawie powieści Lwa Tołstoja. Pojawiające się na YouTubie nowe odcinki zostają pewnego razu skomplementowane przez popularną vlogerkę, dzięki czemu liczba subskrybentów jej grupy filmowej momentalnie wzrasta. Wraz z pozostałymi ośmioma członkami Nowalijek dziewczyna powoli wchodzi w świat internetowej sławy, która oprócz setek fanów i schlebiających komentarzy, niesie za sobą również tę mniej przyjemną stronę działalności publicznej.


Chyba każdy z nas zastanawiał się kiedyś, jakby to było prowadzić własny kanał na YouTubie, starając się wybić na wyższe szczeble popularności. Wbrew wszelkiemu przekonaniu większość z Was, która czyta ten post, jest obecnie właścicielem bloga, konta na Instagramie bądź innego portalu społecznościowego, gdzie afiszuje się ze swoimi zainteresowaniami. W takim przypadku ,,Milion Odsłon Tash'' będzie książką, z którą z łatwością się utożsamicie. 


Zaczynając od samego pomysłu na fabułę muszę przyznać, iż uwielbiam obserwować kulisy powstawania jakichkolwiek form sztuki. Widzimy, jak wiele czasu, kreatywności oraz zaangażowania wymaga nie tylko praca vlogera, ale równocześnie produkcja serialu. Wraz z narastającą sławą naszym bohaterom napływa coraz więcej obowiązków względem fanów, a także nauki odpowiedniego przyjmowania krytyki i hejtu. Każdy z tych aspektów składa się na budujący fajną atmosferę klimat, dzięki któremu dość szybko przeskakujemy przez następne strony książki. Jednak żeby nie wydało Wam się to nudne, normalne, codzienne życie postaci stoi na równi z ich 'dodatkową pracą', co oznacza, że możemy poznać ich bliżej również poza planem.


,,Ludzie w dzisiejszych czasach uwielbiają snuć wizje nadchodzącej apokalipsy i rozważać różne wersje naszego ostatecznego kresu: wojna nuklearna, epidemia zombie czy inwazja z kosmosu. Ja jednak sądzę, że nasz koniec nastąpi pewnego całkiem zwyczajnego dnia, kiedy wszyscy przestaną się zastanawiać nad tym, dlaczego osoby w ich otoczeniu zachowują się tak, a nie inaczej, kiedy wszyscy pozamykają się w swoich czterech ścianach i zgniją w samotności.''






W tej kwestii chciałabym zwrócić uwagę na jedną rzecz.
Tash bywa momentami irytująca.
 Jej przyjaciele nieraz nie zachowują tak, jak powinni.
 W ich domach zdarzają się kłótnie, głupie fochy i wspólne utarcia bez powodu.
 I chociaż w pierwszej kolejności myślałam sobie: ''Jak ona mnie denerwuje! Czy naprawdę jest aż taką idiotką, żeby zachowywać się w ten sposób?'', później zrozumiałam, że to jeden z największych plusów tej książki. Bohaterowie jak i ich dialogi są bardzo autentyczni, autorka nie serwuje nam kolejnych porcji wyidealizowanych od stóp do głów nieistniejących ludzi, tylko przedstawia realną wersję młodych osób popełniających błędy, nie będących zawsze takimi, jakimi chcielibyśmy ich oglądać. Naturalność wyborów oraz podejmowanych decyzji czyni tę lekturę inną od reszty młodzieżówek dostępnych obecnie na rynku. Ponadto podoba mi się tutaj poruszenie bardzo mało powszechnego tematu, a mianowicie aseksualizmu. Nie mogę Wam zdradzić szczegółów fabuły, zatem powiem tylko, że osobiście cieszę się, że w przyjemny i prosty sposób wspomina się w książkach o rzeczach, które przeważnie stanowią społecznościowe tabu. 


 ,,Milion Odsłon Tash'' to lekka w czytaniu i odbiorze historia, która między wierszami kryje niejedną uwagę wartą głębszego zastanowienia. Barwna, z charakternymi postaciami z pewnością wypełni Wasz czas w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jeżeli sami udzielacie się w jakikolwiek sposób w internecie, zżyjecie się z tą książką na tyle, by móc utożsamić się z opisywanymi tu wydarzeniami.
I przy okazji przekonacie się do Tołstoja ;)


,,Jeśli chcesz szansy na szczęście, trwaj. Tak, życie potrafi dokopać, ale dopóki żyjesz, masz szansę na szczęście.'' 


Ocena - 7/10 



Za możliwość przeczytania książki przedpremierowo dziękuję 

 

AUTORKA ,,TWIERDZY KIMERYDU'' O SOBIE I SWOJEJ TWÓRCZOŚCI - WYWIAD Z MAGDALENĄ PIORUŃSKĄ




Jestem pewna, że ci, którzy nie czytali jeszcze ,,Twierdzy Kimerydu'', wiedzą o co się rozchodzi. Na Instagramie nie trudno natknąć się na tę książkę, a co za tym idzie, bardzo pochlebne opinie.
I słusznie, jest co chwalić.
Oryginalny pomysł na fabułę oraz piękne grafiki z bohaterami przyciągają już od pierwszej chwili.
Co więcej, lektura może poszczycić się przesympatyczną autorką, z którą miałam okazję przeprowadzić mały wywiad.

Chętni poznania bliżej pani Magdaleny Pioruńskiej?
 Zjedźcie na dół i zerknijcie na naszą rozmowę ⬇




                       
   
                        Kilka słów o autorce
 
 twórca i redaktor naczelna Szuflady, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu, odpowiadała za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko- Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Sama też próbuje swoich sił w roli nauczyciela kreatywnego pisania. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy "Opowieści z Zoa", a także jej tekst pojawił się w antologii fantasy: "Dziedzictwo gwiazd". Autorka powieści "Twierdza Kimerydu". W życiu wyznaje dwie proste prawdy: "Nikt ani nic poza Tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy" oraz "Wolność to stan umysłu."







➡    Z tworzeniem literatury fantasy miała Pani styczność jako współautorka zbioru trzydziestu trzech opowiadań zatytuowanych ,,Dziedzictwo Gwiazd", jednak ,,Twierdza Kimerydu" to Pani pierwsza, samodzielna powieść tego gatunku. Dlaczego akurat fantastyka?


✎  Miałam też styczność przy kilku innych okazjach. ;) No cóż, myślę, że najlepiej czuję się w tym gatunku, ponieważ mogę puścić wodze fantazji. Poza tym tworzenie nowego świata od podstaw daje autorowi pełną wolność w wymyślaniu jego zasad i kreowaniu postaw bohaterów oraz głównej osi konfliktu. Próbowałam swoich sił w wielu różnych gatunkach literackich, ale fantastyka najbardziej przypadła mi do gustu. Mam bardzo bujną, barwną wyobraźnię. Mocno interesuję się również psychologią i rozwojem osobistym. Na studiach z kreatywnego pisania szczególnie zainteresowały mnie warsztaty tworzenia postaci, a w fantastyce mogę sobie pozwolić na dalej posunięte eksperymenty z ludzką psychiką i raczej unikam przy tym zarzutu, że tworzę nieprawdopodobne postacie.

 
➡   Czyli widzę, że mamy ze sobą coś wspólnego. Ja również w dużej mierze interesuję się psychologią i w żadnym wypadku zarzut dotyczący tworzenia przez Panią nieprawdopodobnych postaci nie wchodziłby w grę. Tak jak mówią, ludzka psychika pozostaje niezbadana.
 

✎  Zgadzam się, choć musisz przyznać, że przywykliśmy do powielania schematów w literaturze i również w filmie. A ludzka psychika to bardzo złożona rzecz. Nie da się dopasować człowieka pod schemat. W zależności od okoliczności i nastrojów podejmujemy różne decyzje. Czasem ich żałujemy, czasem w milczeniu godzimy się z ich konsekwencjami. Myślę, że najtrudniej jest spojrzeć prawdzie prosto w oczy. Lepiej za mocno się nie zastanawiać, co nami konkretnie kierowało, lepiej zrzucić odpowiedzialność na kogoś innego... Jesteśmy leniwi, uciekamy przed odpowiedzialnością, a to przecież najprostsza droga do przekazania naszego życiowego steru w cudze ręce. A na czym w końcu polega wolność?


Pięknie powiedziane! W naszym przypadku można byłoby rozprawiać na ten temat godzinami, zatem powracając do głównego wątku naszej rozmowy,  muszę przyznać, że w żadnej innej książce nie spotkałam się z postaciami będącymi pół ludźmi, pół dinozaurami. Skąd taki pomysł na fabułę?

 
   Chciałam, żeby było dziwnie. Wspomniałam Ci wyżej, że głównie koncentruję się na psychologicznym podłożu zachowań moich postaci. Lubię odważne rozwiązania. Wiąże się to z moim przekonaniem, że w codziennym życiu bardzo mocno podlegamy szufladkowaniu, dajemy się zwieść pozorom. Stare przysłowie mówi jednak, że tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono. Moi bohaterowie nie mieli więc być łatwi, mili, przyjemni w odbiorze i przyjacielscy. Mieli wzbudzać w czytelniku niepokój. Tak naprawdę, jak powiedział Teobald Elasmos, liczy się tylko nasza postawa, nasze wybory w obliczu istotnych wydarzeń. To powinno nas najbardziej charakteryzować, a nie to, z kim śpimy, czy nie śpimy, jak żyjemy i kogo tym wkurwiamy bądź nie. Myślę, że jesteśmy uczeni oceniania, porównywania się do innych, ciągłego niepokoju, o to jak wypadniemy w oczach ludzi.
            Natomiast dinozaury towarzyszyły mi od najmłodszych lat. Park Jurajski był pierwszym filmem, na który poszłam do kina. Ale tak naprawdę dinozaury powróciły do mnie na wspomnianych wyżej studiach kreatywnego pisania w Krakowie. Na poetyckich warsztatach miałam stworzyć wiersz, używając tylko konkretnego zasobu słownictwa, a ponieważ nie przepadam za poezją, napisałam wtedy wiersze o Ono i jego Pani z dialogami i senną, nieprawdopodobną narracją. Ono z wyglądu przypominało właśnie drapieżnego dinozaura, chociaż nie miało płci i z założenia było niepoznawalne. Miało za to jedną cechę charakterystyczną: pomarańczowe oczy. :) 


➡  W książce poruszane są tematy takie jak homoseksualizm czy problemy z określeniem swojej tożsamości płciowej (rozdwojenie jaźni, z którym zmagał się Tuliusz). Nie bała się Pani, jak bohaterowie zostaną przez to odebrani przez czytelników?



Nie. Mówiłam już o tym w jednym z wcześniejszych wywiadów, że nie boję się kontrowersyjnych tematów, nie są też dla mnie niewygodne. Na portalu, którego jestem naczelną: Szuflada.net, mamy nawet dział poświęcony literaturze genderowej. Jak wspomniałam wyżej: dla mnie liczą się postawy, a nie orientacje seksualne, czy inne wyznaczniki podziału ludzi na dobrych i złych. Szukam prawdziwych odpowiedzi. Wiesz, myślę, że ludzie w ogóle mają wiele, ukrytych twarzy. Społeczeństwo zmusza nas do przybierania masek, powielania kłamstw.


➡   Osobiście bardzo się cieszę, że na naszym polskim rynku mamy autorów, którym niestraszne są obecnie panujące tematy tabu. Mimo odmiennych zdań wśród ludzi myślę, iż warto przyjrzeć im się z bliska choćby dlatego, że można dojść do naprawdę interesujących konkluzji na temat natury człowieka.



✎  Dla mnie to nie są tematy tabu. Może dlatego, że za mocno w nie wniknęłam i lubię po nie sięgać. Nie wiem, co mogę jeszcze dodać. Taki jest świat: pełen odcieni szarości, fioletu, zieleni, czerwieni, błękitu... Czerń i biel znajdują się na dwóch przeciwległych stronach tęczy. Cały czas będę podkreślać, że chodzi mi o tę naszą zdolność do oceny innych ludzi. Chcemy czuć się lepsi, a przez to czuć się lepiej ze sobą. Zanim zaczniesz się wypowiadać na jakiś temat, sam go dobrze poznaj i przeanalizuj. Jeśli opierasz się tylko na tym, co mówią ludzie, to tak naprawdę nic nie wiesz. 


➡  Teraz pytanie, na które nie każdy autor chce odpowiadać, ale muszę spróbować, bo zżera mnie ciekawość! Który z bohaterów jest Pani faworytem?


Taniel Mollina. :) Dlatego, że uwielbiam, kiedy moi bohaterowie sami mnie zaskakują. Tak było z Tanielem. Na początku nie podejrzewałam go o ten fantastyczny brak moralności i wręcz zwierzęcą pewność swoich umiejętności, płynącą z całkowitego zespolenia z naturą. Taniel jest silny na każdy z możliwych sposobów. Poza tym Tyrs bez Taniela jest też kimś innym niż Tyrs z Tanielem. Zauważyłaś?



➡   Zgadzam się, Taniel jest swego rodzaju nieodzownym elementem do poznania w pełni osobowości Tyrsa.


✎  Zastanawiam się, z czego to wynika. Może chodzi o to, że Taniel zmusił Tyrsa, żeby określił swoją tożsamość i tym samym już przy samym swoim urodzeniu, zaskarbił sobie jego dozgonną wdzięczność. A nic tak nie wzmacnia poczucia jego wartości, jak świadomość, że wie, kim jest i nie daje sobie wmówić, że mógłby być kimś innym. Dlatego faworyzuje najmłodszego brata, co kładzie się też cieniem na jego relacje z pozostałym rodzeństwem. W ogóle bardzo lubię wszystkie wątki, związane z rodziną Mollinów. Mają bardzo ciekawą dynamikę.


➡   Być może jeszcze nie wszyscy słyszeli, ale obecnie czekamy na kontynuację ,,Twierdzy...". Czego możemy się spodziewać w drugim tomie? Jest szansa na jakiś mały spoiler?


✎  Czemu nie. :) Myślę, że epilog pierwszej części już wiele zdradza. Po pierwsze zmieniają się główni bohaterowie, akcja toczy się dziesięć lat po zrównaniu Twiedzy Kimerydu z ziemią. Świat jest już inny. Akt sprzeciwu Teobalda Elasmosa i kontynuacja jego spuścizny przez Tyrsa i Tycjana, doprowadziły do powolnego, acz skutecznego naruszenia systemów totalitarnych. Oczywiście najbardziej ucierpiała Europa i to tam będzie toczyć się część wydarzeń w książce. Druga część pokazuje natomiast mozolne tworzenie niepodległego, afrykańskiego państwa i kształtowanie się charyzmy silnego przywódcy. Pewnie domyślasz się, kto nim będzie. Przewiduję dużo intryg politycznych, niespodziewanych zwrotów akcji, poszukiwań własnej tożsamości i oczywiście romanse. Może nawet komuś się wreszcie uda stworzyć zdrowy, funkcjonalny związek, choć tego nie obiecuję. Wrodzony cynizm może mi na to nie pozwolić.


➡    Ja w dalszym ciagu liczę na rozwój relacji Tyrsa i Anny. Ciekawi mnie, w jakim (tym razem) kierunku pójdzie ich znajomość!


✎   Aktualnie nie wiem, czy pojawi się taki kierunek. Tak, Anna wraca w drugiej części i ma też ważne zadanie do wykonania. Z Tyrsem dzieli ją jednak teraz nie tylko wyznawana ideologia, ale też dobry kawałek świata. Tyrs zaś zajmuje się tym, co umie najlepiej: budową własnego państwa. Mam też wrażenie, że on nie nadaje się do związków. Ma silną osobowość, jest też mocno skoncentrowany na sobie. Tworzenie relacji wymaga natomiast poświęcenia, otwartości, pielęgnowania więzi, tolerancji... Czy wszyscy muszą być szczęśliwi w miłości?


➡    Jeśli to ma oznaczać mocne odbiegnięcie od schematu kontynuacji książek, w których prędzej czy później dwójka potencjalnych kandydatów do związku łaczy się w parę, to nie mogła Pani trafić lepiej! W końcu dostaniemy coś innego od reszty. A skoro mowa o rzeczach wyróżniających się, przyznaję, że uwielbiam komiksy oraz wszelkie ilustracje wykonane przez Annę Niemczak! Czy w kolejnej części możemy liczyć na nieco więcej grafik umieszczonych w tekście? Nie ukrywam, że jeszcze bardziej umilały mi czytanie.



✎  Myślę, że tak, choć na wywiad o grafikach do "Twierdzy Kimerydu" powinnaś umówić się z Anią. Ja tylko wiem, że jestem tyranem i mam niekończące się wymagania, którym trudno sprostać. Ania daje sobie ze mną radę i bardzo ją za to podziwiam. ;)


➡   Abstrahując od Tyrsa i całej reszty, być może zdradzi nam Pani, jakie pozycje książkowe są Pani ulubionymi? Którego z autorów literackich mogłaby Pani nazwać swoim inspiratorem?


Staram się na nikim nie wzorować. Sklejam w całość, plączące mi się po głowie klisze kulturowe, a potem wywracam je do góry nogami. Czerpię z tego przyjemność. Jestem jak Tyrs, lubię prowokować, a potem lubię się przyglądać efektom moich prowokacji. Z natury szybko się nudzę, jestem złośliwa i niecierpliwa. Chcę wszystko na już, mam niewyczerpane zasoby energii. Wierzę w mój talent i wierzę, że to wystarczy. Aktualnie wróciłam wreszcie do intensywniejszego czytania – nie ukrywam, że za sprawą Instagrama. W ręce wpadło mi parę, interesujących pozycji. We wczesnej młodości zaczytywałam się twórczością Aleksandra Dumas, jestem szaloną fangirl "Trzech Muszkieterów". Czytam też komiksy i mangi. Na wszystko w życiu przychodzi czas, wiesz? Również na poznawanie nowych, inspirujących książek bądź też poddawanie ich w wątpliwość.



➡   A czy jest jakaś książka lub nawet seria książek, z którą zapoznała się Pani w ostatnim czasie i która wyjątkowo zapadła Pani w pamięć?


Aktualnie czytam serię Maggie Stiefvater o Kruczych Chłopcach. Jest tam kilka ciekawie zarysowanych osobowości i za nimi podążam. Poza tym podoba mi się atmosfera tych książek i subtelny, poetycki język autorki. Ostatnio czytałam też książki Tommego Wallacha: Przed końcem świata oraz Dzięki za tę podróż. Mocne, filozoficzne Young Adults i tak samo napisane  obrazowym językiem. A z innej półki polecam zbiór opowiadań serbskiej pisarki Jeleny Lengold Jarmarczny Kuglarz – to bardzo dojrzała proza kobieca, która zawiera też kilka udanych eksperymentów z narracją. 


➡    Fani Kruczego Cyklu powinni być po takiej odpowiedzi usatysfakjonowani :D Na koniec dodam, iż mam ogromną nadzieję, że ,,Twierdza Kimerydu" dotrze do jeszcze większej skali czytelników, ponieważ jak najbardziej na to zasługuje. Potocznie mówiąc, wykonała Pani kawał dobrej roboty!


  A ja mam nadzieję, że Twierdza Tytonu będzie jeszcze lepsza od pierwszej części pod względem warsztatowym i także nie zawiedzie tempem narracji, a nowi bohaterowie złamią kilka stereotypów. Dziękuję za rozmowę!


(autorką wszystkich grafik jest Ania Niemczak
Strona internetowa - aniemczak.carbonmade.com
Instagram - @anianiemczak)
_______________________________________________________________________________________________________

I ja również dziękuję bardzo 
pani Magdalenie Pioruńskiej za świetną rozmowę! 
(zresztą nie tylko tę jedyną)
Dajcie znać, jak Wam się podobało!






[30] ,,PATRZYMY NA ŚWIAT PRZEZ PRYZMAT NASZYCH PRAGNIEŃ, ŻALÓW, NADZIEI I LĘKÓW.'' - ,,ŚWIATŁO, KTÓRE UTRACILIŚMY'' [PRZEDPREMIEROWO]

 
 
 
Tytuł: ,,Światło, Które Utraciliśmy''


Autor: Jill Santopolo


Wydawnictwo: Otwarte
 
 
Data wydania: 5 lipca 2017 r.
 
 
Ilość Stron: 304




,,Nauczyłeś mnie, że zawsze trzeba szukać piękna. W ciemności, w ruinach potrafiłeś odnaleźć światło. Nie wiem, jakie piękno i jakie światło teraz odnajdę. Ale spróbuję. Zrobię to dla ciebie. Bo wiem, że ty zrobiłbyś dla mnie to samo.
Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku. Gdy wieże WTC runęły, a pył przykrył Nowy Jork, zrozumieli, że życie jest zbyt kruche, by przeżyć je bez pasji i emocji. I zbyt krótkie, by nie być razem.
Wkrótce jednak Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie i wtedy wszystko się zmienia. Lucy dowiaduje się o jego decyzji w dniu, w którym produkowany przez nią program telewizyjny zdobywa nagrodę Emmy. Dzień jej triumfu staje się też dniem, w którym coś nieodwracalnie się kończy. W kolejnych latach Lucy będzie musiała podjąć niejedną rozdzierającą serce decyzję. Czy pierwsza miłość okaże się też ostatnią?''

                                                                       ~lubimyczytac.pl 


 ,,Śmierć sprawia czasem, że ludzie garną się do życia.''


Historia Lucy i Gabe'a to pozornie jedna z tysiąca innych, podobnych do siebie opowieści miłosnych, która przeżywszy różne wzloty i upadki, ostatecznie zakończyła się głośnym happy endem lub wielką tragedią. Nic bardziej mylnego, ponieważ gdy weźmiemy tę książkę do ręki, przyjrzymy się jej okładce, a także zbadamy dokładnie, co mieści się na jej tylnej części (konkretniej rzecz mówiąc opis oraz umieszczony na górze cytat), od razu zmienimy zdanie.


Pierwszym co rzuca się w tym przypadku w oczy jest forma, w jakiej postanowiono napisać cały tekst. Główna bohaterka opowiada nie nam, ale swojemu ukochanemu wydarzenia, które dzielili razem bądź osobno, zwierzając się ze swoich rzeczywistych pragnień i uczuć. Przez cały czas zastanawiało mnie, co takiego przytrafiło się tej dwójce, że kobieta postanowiła podzielić się szczegółami ze swojego osobistego życia, przytaczając sprawy z przeszłości, począwszy od ich pierwszego spotkania. Zwracam bardzo dużą uwagę na zakończenia, a ponadto przy tylu przeczytanych lekturach mało która książka potrafi doprowadzić mnie do płaczu. Ta jednak mnie wzruszyła. Nie było żadnego wodospadu łez ani nic w tym stylu, ale dotknęła mnie gdzieś od środka i to dosyć głęboko.

Miałam wrażenie, iż autorka zawarła w tym utworze dużą cząstkę samej siebie. Tak jak wspomina w podziękowaniach: ,,Pierwszy szkic powieści (...) powstał w 2012 roku, po tym jak zakończył się związek mający trwać wiecznie.''. ,,Światło, Które Utraciliśmy'' już od pierwszej strony jest przepełnione tak sporą gamą emocji, że jedynie osoba doświadczona przez równie silne przeżycia jest wstanie oddać ich wielkość na papierze. Śledząc kolejne części fabuły, przeżywałam razem z Lucy każdy mniej lub bardziej znaczący moment w jej życiu, razem z nią podejmowałam wszelkie decyzje oraz przechodziłam ze stanu satysfakcji w rozczarowanie, zahaczając po drodze o wewnętrzne rozdarcie każące mi się zastanowić, co zrobiłabym, będąc na miejscu tej kobiety.  


Rozdziały są tutaj stosunkowo krótkie, a tekst czyta się z taką łatwością i zaciekawieniem, iż kilka godzin w zupełności wystarczy, by dotrzeć do ostatniej strony. Co najlepsze, cała książka przepełniona jest krótkimi, lecz trafnymi prawdami na temat otaczającego nas świata, które wplecione w dialogi lub przemyślenia bohaterki zmuszają nas do samodzielnych refleksji. Magda z Instagrama @magda.reads napisała, że można ją spokojnie porównać do twórczości Cecelii Ahern czy Jojo Moyes. Ma rację, dlatego jeśli lubicie którąkolwiek z tych pisarek, ,,Światło...'' będzie dla Was pozycją obowiązkową. A nawet jeśli nie, to i tak ją kupcie, wypożyczcie bądź chociażby ściągnijcie w wersji elektronicznej, gdy już pojawi się taka możliwość. 


Jill Santopolo stworzyła prawdziwy rollercoaster składający się ze skrajnie różnych od siebie uczuć, które dotknął nas podczas czytania owej książki.
Uwielbiam momenty, kiedy mogłabym rozprawiać o danej lekturze bez końca. Jeśli książka ma coś do powiedzenia, znaczy, że jest warta przeczytania.
Dlatego nie zastanawiajcie się i 5 lipca w dniu premiery zamówcie własny egzemplarz.


,,Jeśli możesz komuś pomóc, jeśli potrafisz coś dobrze robić i zmienić świat, to powinieneś działać.''


Ocena - 9/10 


Za przedpremierowy egzemplarz dziękuję bardzo
 
 



 

✎ Chcesz Zostawić Tutaj Komentarz? ✐

▶ Będzie mi niezmiernie miło, gdy zobaczę jakikolwiek ślad pozostawiony po Tobie! Tymczasem dorzuć również link do swojego bloga - z chęcią odwiedzę, a być może zostanę tam również na dłużej

MOJA SKALA OCENIANIA

1 - Okropna, jedna z najgorszych jakie czytałam

2 - Bardzo słaba, prawie żadnych zalet

3 - Kiepska, nie podobała mi się

4
- Przeciętna

5 - Może być, całkiem w porządku

6 - Dobra

7 - Bardzo dobra

8 - Świetna

9 - Rewelacyjna

10 - Idealna, jedna z lepszych

SZUKAJ

Najchętniej Odwiedzane Posty