[15] LONDYN I PARYŻ W OBLICZU REWOLUCJI FRANCUSKIEJ - RECENZJA ,,OPOWIEŚCI O DWÓCH MIASTACH''



⛨ OPOWIEŚĆ O DWÓCH MIASTACH


,,Była to najlepsza i najgorsza z epok, wiek rozumu i wiek szaleństwa, czas wiary i czas zwątpienia, okres światła i okres mroków, wiosna pięknych nadziei i zima rozpaczy. Wszystko było przed nami i nic nie mieliśmy przed sobą. Dążyliśmy prosto w stronę nieba i kroczyliśmy prosto w kierunku odwrotnym.''

 


Dwa miasta i losy dwóch głównych bohaterów: Sydneya Cartona - samotnego pijaka i prawnika oraz Karola Darnay'a - zbiegłego francuskiego arystokraty ukrywającego się pod fałszywym nazwiskiem. Obu mężczyzn łączy miłość do pięknej Lucie - córki doktora Manette'a, który niesłusznie więziony przez 18 lat za murami Bastylii powraca do Anglii, by wraz z podopieczną rozpocząć nowe życie. Tymczasem los krzyżuje drogi każdej z postaci, przenosząc je w sam środek Francuskiej Rewolucji.

 

O książce po raz pierwszy dowiedziałam się czytając ,,Diabelskie Maszyny''. Twórczość Dickensa była mi dotąd znana jedynie z ,,Opowieści Wigilijnej'', która, jak się okazuje, ma na swoim koncie o wiele mniejszą liczbę sprzedanych egzemplarzy niż obecnie recenzowana przeze mnie lektura. Przede wszystkim, jak wiadomo każdemu, kto zna warsztat pisarski owego autora, powyższa powieść jest trudną, bardzo zawiłą w swe liczne szczegóły historią, którą nie wszyscy będą w stanie zrozumieć. Pomijając oczywisty fakt, iż książka należy do literatury klasycznej, zawiera ona wydźwięk historyczny, jakim jest w tym przypadku Rewolucja Francuska, nadająca jej ciężki w zrozumieniu i obiorze charakter współczesnym czytelnikom. Mamy tutaj dokładny opis stanu gospodarczo-społecznego Londynu oraz Paryża tamtejszej epoki, który nie szczędzi nam szczegółów brutalnej rzeczywistości XVIII w.

 


 ,,Czy jednak na licznych cmentarzach miasta moich codziennych wędrówek śpi ktoś w tajnikach swojej osobowości równie nieprzenikniony jak ja dla ruchliwych mieszkańców tego miasta albo też oni dla mnie?''




Pierwszą, najbardziej rzucającą się w oczy rzeczą, a równocześnie będącą największą zaletą książki, jest mistrzowski styl przedstawienia wydarzeń przez Dickensa. Wszelkie opisy, rozmyślania bohaterów czy ich wzajemne dialogi są naszpikowane mocą wielkich słów wypływających z każdej kolejnej kartki. Można wielokrotnie czytać dane fragmenty, na nowo analizując ich znaczenie i odkrywając coraz to bardziej intrygujące rzeczy, które są pod nimi ukryte. Nie można zaprzeczyć, że właśnie to stanowiło główny cel powieści: umieścić na tle historycznego terroru krzyżujące się ze sobą drogi fikcyjnych postaci, a wszystko to oprawić barwnym, bogatym językiem. Według mnie w tej kwestii absolutnie nie można się do niczego przyczepić.



A co z bohaterami?


Jedyne zastrzeżenia mogłabym żywić do cukierkowo słodkiej Lucie - kochająca, cudowna, wręcz idealna młoda Angielka razi swoją perfekcją, choć również nie do przesady. Jest nad wyraz dobra, co nie dopuszcza do krytykowania jej zachowania. Osobiście jednak nie podzielam pomysłu tworzenia postaci nieskazitelnie cnotliwych, które bądź co bądź nie istnieją. Podobała mi się natomiast relacja Lorry'ego i doktora Manette'a - piękna, niemalże braterska przyjaźń między mężczyznami niepołączonymi więzami krwi. Historia byłego więźnia stanowi tak naprawdę fundament powieści, której uzupełnienia pojawiają się dopiero pod sam koniec. Także Sydney Carton - rozpity, niemający chęci do życia, zakochany bez wzajemności w Lucie, jest w gruncie rzeczy człowiekiem bardzo uczonym, wrażliwym i co więcej bohaterem, który scala porozrzucane elementy układanki, tworząc piękny, emocjonalny finał książki, na którą ,,Opowieść o Dwóch Miastach'' zasługuje.



Powtarzając to co pisałam na początku, powyższa książka nie będzie odpowiednia dla wszystkich czytelników. Jednym spodoba się mniej, drugim bardziej, a jeszcze innych odstraszy swoją objętością i rozległą treścią, w której przeważają opisy. Jeśli jednak szukacie czegoś ambitnego, co zmusi Was do uważnego śledzenia tekstu i całkowitego otwarcia się na słowa autora, będzie to pozycja w sam raz na kilka wieczorów. Nie będę zgrywać tu nie wiadomo jak mądrej, ponieważ jestem pewna, że sama nie zrozumiałam ,,Opowieści o Dwóch Miastach'' tak jak należy. Zinterpretowałam ją na swój sposób i bardzo chętnie sięgną po nią ponownie za kilka lat, aby przekonać się, jak wówczas wypadnie w moich oczach. A czy przypadkiem nie szukamy właśnie takich lektur, które będziemy mogli odkrywać stopniowo, wracając do nich na przestrzeni różnych okresów naszego życia?




,,To, co czynię teraz, jest o tyle piękniejsze od tego, co czyniłem dotychczas. A tam, dokąd idę teraz, znajdę spokój o wiele większy, niż kiedykolwiek doznałem.'' 




 Ocena -  9/10
    ❤


4 komentarze:

  1. Słyszałam już o Opowieści o dwóch miastach i tak czy inaczej miałam po nią zamiar sięgnąć, gdyż znajduje się ona na liście książek z wyzwania czytelniczego, w którym biorę udział. Sama zresztą jestem ciekawa innej twórczości Dickensa, ponieważ też do tej pory kojarzyłam go jedynie z Opowieści wigilijnej. Mam nadzieję, że przypadnie do mojego gustu, tak samo jak Tobie.
    Pozdrawiam xx
    http://absolutnamaniaczka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to nie aby wyzwanie czytelnicze Willa Herondale'a? :D Czytałam wiele pochlebnych recenzji innych książek Dickensa, zatem wygląda na to, że warto brać się za jego twórczość! ^^

      Usuń
  2. Mam w najbliższych planach tę książkę!

    OdpowiedzUsuń

BOOKSTAGRAM

Najchętniej Odwiedzane Posty

SZUKAJ